Blog > Komentarze do wpisu
Nadmierna wiedza szkodzi

Prawdziwość powyższego hasła testuję na sobie w ten weekend. Nabrawszy nieco sił po walce z andaluzyjskim wirusem, który zadomowił się u mnie na tydzień (ale jestem na ostatniej prostej ku wyzdrowieniu! ha!), wzięłam się do nauki. W końcu sesja tuż tuż, a urlopu mało.

Uporałam się z pracą zaliczeniową na SMD - 40 stron nie w kij dmuchał - czyli wracam do formy. Gorzej mi idzie z pracą empiryczną, która niestety zawiera całą otoczkę metodologiczną ze zmiennymi i hipotezami w roli głównej. Niestety mimo najszczerszych chęci i wzmożonej pracy umysłowej nadal nie odróżniam hipotez badawczych od operacyjnych, a na sam dźwięk słów "wskaźniki zmiennych" dostaję gęsiej skórki. Fuj!

W międzyczasie czytam sobie Berne'a "Dzień dobry i co dalej?". Teoria skryptów rozłożona na czynniki pierwsze. Polecam jako lekturę do poduszki, ale nie polecam odnoszenia tej teorii do siebie. Ja popełniłam niestety ten karygodny błąd, co mi się rzadko zdarza, i wyszło mi, że mam spojrzenie na świat raczej depresyjne, najmocniejszy stan ego - Dziecka Przystosowanego i dość silnego Rodzica Krytycznego. Czyli generalnie nieciekawie. W związku z tym czarno widzę moje relacje z M., który za nic nie chce grać ze mną w "Kochanie", "No tak,ale..." czy "Skazę". Zastanawiam się jeszcze, jakie wnioski płyną z moich ulubionych bajek z dzieciństwa, czyli "Bazyliszka" i "Szewczyka Dratewki".

niedziela, 11 maja 2008, feeria