Blog > Komentarze do wpisu
Ścieka wilgoć po sercu i palcie - wpis z 3.10.2008

... który usunęłam, bo nie byłam gotowa jeszcze się tym dzielić... A brzmiał on mniej więcej tak:

Lato się skończyło a wraz z nim kolejny ważny rozdział w moim życiu.

Parafrazując słowa pewnej piosenki: "...może nie trzeba było tak, szaleńczo w górę,w górę grzać(...), lecz po kropelce, po maluchu sączyć ten związek a nie chlać, gdziekolwiek z gwinta..."

Przeprowadzam mnóstwo rozmów sama ze sobą - powinnam była to, a nie powinnam była tamtego... W gruncie rzeczy nie potrafię wskazać przyczyny wybuchu bomby. Zaczęło się niby od niczego a potem nagle, nie wiedzieć czemu urosło do rozmiarów wieloryba... Na początku nie mogłam uwierzyć - dalej jest mi ciężko, ale każdy nowy dzień mówi: weź się w garść. od teraz musisz sobie radzić sama. SAMA. S-A-M-A... Powtarzam to słowo jak mantrę, odmieniam przez przypadki, oswajam i nic. Dalej do mnie nie dociera. Dalej nie wierzę że będzie dobrze...

Ostatni tydzień spędziłam w Zh. Wyproszone u szefa szkolenie wypadło w najlepszym momencie z możliwych. Starałam się te kilka dni wycisnąć jak cytrynę. Całodniowe szkolenia, a wieczorami spotkania ze starymi znajomymi... Zapełniło to trochę moją pustkę wewnętrzną, ale zdaję sobie sprawę, że muszę znów nauczyć się być sama ze sobą... Tak czy owak ZH jest cool! I want it back!

poniedziałek, 13 października 2008, feeria